Ważne

Znikający świat. Ile nienaruszonej przyrody pozostało na Ziemi?

Widok lotniczy na Amazonię, niedaleko Manaos (Brazylia). Fot. Neil Palmer (CIAT).

Sto lat temu pod uprawę roli i hodowlę zwierząt gospodarskich przeznaczone było około 15% powierzchni Ziemi. Obecnie już ponad 77% lądów (z wyłączeniem Antarktydy) oraz 87% oceanu zostało zmodyfikowane w wyniku działalności człowieka. Szacuje się, że pomiędzy rokiem 1993 a 2009 dzikie obszary lądowe o łącznej powierzchni przekraczającej wielkością obszar Indii (3,3 mln km2) zostały zajęte przez człowieka w celach mieszkaniowych, rolniczych, wydobywczych i innych. W oceanach obszary wolne od zanieczyszczenia, przemysłowego rybołówstwa i transportu są praktycznie całkowicie ograniczone do rejonów okołobiegunowych. W roku 2016 James E. Watson i inni badacze opracowali mapę pozostałych na Ziemi lądowych terytoriów nienaruszonych działaniem człowieka, później uzupełniając ją o tereny morskie (Rys. 1).

mapa

Rysunek 1. [Źródło: Watson i wsp. 2018. Protect the last of the wild. Nature 563: 27-30]. Jako tereny dzikie na lądzie uznano obszary o rozmiarze co najmniej 10.000km2, wolne od zabudowań, upraw, pastwisk, gęstego zaludnienia, sztucznego oświetlenia w nocy, głównych szlaków komunikacyjnych. Obszary morskie oznaczone jako dzikie musiały natomiast być m.in. wolne od przełowienia, działalności przemysłowej i spływu nawozów. Kliknij aby powiększyć.

Wyniki licznych badań wskazują, że obszary dzikiej przyrody, jakie pozostały jeszcze na Ziemi, odgrywają niezastąpioną rolę w funkcjonowaniu życia na naszej planecie. Ich znaczenie wciąż wzrasta w obliczu negatywnych wpływów działalności człowieka (np. zmian klimatu), których skutki mogą być przez te ekosystemy łagodzone. Dzieje się tak z kilku powodów. Między innymi, tereny nienaruszone przez człowieka stanowią niszę dla różnorodnych gatunków, które koegzystują tam w niemal naturalnych proporcjach. Co więcej, obszary dzikie często stają się schronieniem dla gatunków wypieranych przez człowieka z ich naturalnych środowisk, np. pod wpływem zachodzących zmian klimatycznych. Nienaruszone tereny charakteryzują się też większą odpornością na niekorzystne zmiany środowiska. Na przykład, w 2008 r. wykazano, że karaibskie rafy koralowe położone w miejscach o niskim zanieczyszczeniu i niewielkiej intensywności rybołówstwa czterokrotnie szybciej pokonywały zjawisko blaknięcia (utraty symbiotycznych glonów wskutek stresu środowiskowego – przede wszystkim podwyższonej temperatury wody) niż koralowce występujące w rejonach o wysokim poziomie obu tych parametrów. Podobnie, zaobserwowano, że dzikie (nienaruszone) ekosystemy leśne są w stanie wiązać więcej dwutlenku węgla z atmosfery niż lasy zdegradowane. Najnowsze badania wskazują, że dzikie obszary przyrody regulują klimat i cyrkulację wody – lokalnie, regionalnie i globalnie. Stanowią ochronę przed ekstremalnymi zdarzeniami pogodowymi i geologicznymi. Przykładowo, symulacje tsunami pokazują, że prawidłowe, zdrowe rafy koralowe stanowią około dwukrotnie lepszą ochronę wybrzeża niż rafy zdegradowane. Nie należy też zapominać, że obszary dzikie stanowią schronienie dla wielu rdzennych ludów w różnych zakątkach Ziemi. Ich populacje, liczące setki milionów osób, opierają swoje istnienie o wykorzystanie tych terenów w celu pozyskiwania pożywienia, wody i drewna.

Jak widać, dzikie obszary nienaruszonej przyrody stanowią cenne zasoby, które powinny być chronione. Pomimo to, znaczenie ochrony dzikich ekosystemów nie zostało ujęte w sposób bezpośredni w żadnych międzynarodowych agendach, takich jak Konwencja Narodów Zjednoczonych o Różnorodności Biologicznej czy Paryskie Porozumienie Klimatyczne. Obecnie tereny takie mogą podlegać ochronie jedynie na mocy lokalnych regulacji poszczególnych państw (np. w Stanach Zjednoczonych tzw. Wilderness Act z 1964 r.). W efekcie, w większości przypadków brak jest formalnego zdefiniowania tych obszarów, ujęcia ich na mapach i zapewnienia ich ochrony.

W tej sytuacji niezbędne wydaje się być wprowadzenie globalnych regulacji, mające na celu objęcie ochroną terenów dzikiej przyrody. Mogłoby to się stać w oparciu o już istniejące umowy międzynarodowe, m.in. dotyczące ochrony bioróżnorodności, przeciwdziałania zmianom klimatu czy osiągania zrównoważonego rozwoju. Powstanie takich regulacji ułatwi rządom, organizacjom pozarządowym i podmiotom takim jak Global Environmental Facility zorganizowanie funduszy i podjęcie lokalnych działań. Kwestia stworzenia globalnych porozumień jest szczególnie istotna w przypadku mórz i oceanów, ponieważ ponad 2/3 z dzikich obszarów morskich to wody międzynarodowe, znajdujące się poza bezpośrednią kontrolą państw.

Osobną kwestią jest to, że aby porozumienia były skuteczne niezbędne jest ich respektowanie zwłaszcza przez państwa, na których terenie znajduje się wyjątkowo dużo obszarów dzikich. Z badań Watsona i współpracowników wynika, że 94% pozostałych na Ziemi obszarów dzikich przynależy do zaledwie 20 państw, przy czym ponad 70% jest w rękach zaledwie 5 krajów: Rosji, Kanady, Australii, Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej i Brazylii. Działania, które podejmą (lub których zaniechają) rządy tych państw, będą krytyczne dla przyszłości obszarów dzikich i całego globalnego ekosystemu.

Dzikie terytoria są przedmiotem analogicznego kryzysu wielkiego wymierania, jaki dotyczy gatunków. Podobnie jak wymarcie gatunków, degradacja dzikiej przyrody jest procesem praktycznie nieodwracalnym. Badania pokazują, że najbardziej destrukcyjne jest zapoczątkowanie działań przemysłowych na dzikich obszarach. Zaś po naruszeniu pierwotnej równowagi, przywrócenie ekosystemu do wyjściowego stanu jest praktycznie niemożliwe.

Prezydent USA Lyndon B. Johnson w roku 1964 podczas podpisywaniu ustawy US Wilderness Act powiedział: „Jeżeli przyszłe pokolenia mają wspominać nas z wdzięcznością, a nie z potępieniem, musimy pozostawić im choćby urywek świata, jaki zastaliśmy”. Tak wiele już straciliśmy. Musimy wykorzystać ostatnią szansę na ocalenie dzikiej przyrody zanim zginie bezpowrotnie.


Na podstawie artykułu Watson i wsp. 2018 „Protect the last of the wild”, Nature 563: 27-30 opracowała dr Anna Strzeszewska-Potyrała (Instytut Biologii Doświadczalnej PAN).