Ważne

Czy zapora faktycznie nie szkodzi Puszczy Białowieskiej – komentarz naukowców

Kruszywo użyte do poszerzania Drogi Browskiej, które wsypało się na obszar ochrony ścisłej. fot. z zasobów Bogdana Jaroszewicza

Komentarz do wypowiedzi (całość tutaj) wiceminister klimatu i środowiska, Małgorzaty Golińskiej, w którym możemy m.in. przeczytać: „Pragnę wyraźnie podkreślić, że Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Białymstoku w porozumieniu z Generalny Dyrektorem i innymi służbami środowiskowymi, przeprowadził analizę wpływu inwestycji na wszystkie wymienione obszary Natura 2000 [od redakcji NdP: czyli również Puszcza Białowieska]. Analizy dowodzą, że inwestycja nie wpływa w negatywny sposób na te obszary i siedliska. Kierując się też przezornością, analizowano też wpływ dla większego obszaru. ”

Bariery liniowe, a taką jest z pewnością zapora na polsko-białoruskiej granicy, są jednym z głównych zagrożeń dla przyrody. Wpływają negatywnie na populacje zwierząt, migracje, przepływ genów, organizację przestrzenną i socjalną, użytkowanie środowisk, możliwość rozrodu, a nawet przetrwania niektórych populacji czy gatunków. Dotyczy to zwłaszcza rzadszych gatunków oraz izolowanych populacji o niskiej zmienności genetycznej. Do takich należy populacja rysi w Puszczy Białowieskiej. Białoruska sistiema, której oddziaływanie na ssaki omawia min. Golińska w komentowanej tu wypowiedzi, nie była barierą dla wilków, rysi, czy niedźwiedzia, który przez ostatnie dwa lata był obserwowany w Puszczy po obu stronach granicy. Badania telemetryczne IBS PAN wykazały, że poszczególne rysie przekraczały ją nawet 50-60 razy w ciągu roku. Gdyby przekraczanie sistiemy wiązało się z ryzykiem okaleczenia, jak mówi pani wiceminister Golińska, z pewnością nie notowalibyśmy takiej częstotliwości przejść. W rzeczywistości białoruska sistiema była barierą głównie dla największych ssaków kopytnych: żubrów i łosi. Funkcjonalność podnoszonych bram w zaporze, o których od dawna słyszymy, dla migracji zwierząt może być żadna, jeśli będą one zamknięte.

Stan drogi oraz uszkodzony grab na granicy BPN. fot. Katarzyna Nowak

Trudno odnieść się do argumentów, które nie wiadomo na ile są prawdziwe. Czy to nie jest ta sama minister, która twierdziła kilka miesięcy wcześniej, że żadne żubry nie zostały uwięzione między polskim (wtedy jeszcze tymczasowym, z drutu ostrzowego) a białoruskim płotem? Do uwiarygodnienia tego twierdzenia też była przywołana nazwa instytucji (Białowieskiego Parku Narodowego), która powinna doskonale wiedzieć gdzie przebywają przynajmniej większe stada żubrów. Kilka dni później Straż Graniczna na swoim FB świętowała powrót najpierw jednego, a potem kilku żubrów do Polski przez specjalnie rozgrodzony płot. Skąd one się tam wzięły, skoro według Ministerstwa i „ekspertów od żubrów” ich tam nie było?

Podobną sytuację mamy w przypadku deklarowanego braku negatywnego wpływu budowy muru granicznego na przygraniczne obszary Natura 2000. Jest to jedynie deklaracja dla uwiarygodnienia której przywołano Generalną Dyrekcję Ochrony Środowiska i Regionalną Dyrekcję Ochrony Środowiska – instytucje, które powinny dbać o ochronę przyrody. Ale gdzie można zapoznać się z tym dokumentem? Jaka była metodyka wykonania takiej analizy? Kto ją wykonał? W obu przypadkach (żubrów i analizy) głównym problemem jest jednak brak niezależności instytucji, które mają uwiarygadniać wygodne dla ministerstwa tezy: BPN i GDOŚ podlegają bezpośrednio Ministerstwu Klimatu i Środowiska, a odwołanie ich dyrektorów nie musi być nawet uzasadnione żadnymi argumentami merytorycznymi. Nie da się więc odnieść do powyższego stwierdzenia o braku negatywnego wpływu budowy na obszary Natura 2000 bez zaznajomienia się z samą analizą, chociaż wiedza zgromadzona na innych tego typu obiektach oraz wiedza o biologii żyjących na pograniczu dużych gatunków zwierząt każe wątpić w jego prawdziwość.

Natomiast zdecydowanie można zdementować twierdzenie, że ta inwestycja nie spowodowała szkód w obszarze ochrony ścisłej Białowieskiego Parku Narodowego. Tu minister Golińska mocno mija się z prawdą, na co mamy cały szereg łatwych do zweryfikowania dowodów zarówno zdjęciowych jak i zebranych metodą naukową:
1. W całym pasie wzdłuż granicy znajduje się mnóstwo pniaków, ale brakuje dużej części wyciętych drzew, które według lutowych deklaracji Ministerstwa miały tam zostać. Jak wielu drzew brakuje trudno ocenić, gdyż dostęp do terenu bezpośrednio przylegającego do placu budowy jest utrudniony, a Białowieski Park Narodowy nabrał wody w usta. Jest to jednak ubytek co najmniej setek, a prawdopodobnie tysięcy drzew z chronionego przez park ekosystemu. Jest to niewątpliwie istotny negatywny wpływ na substancję przyrodniczą tego obszaru chronionego.
2. Wzdłuż Drogi Browskiej, przebiegającej po południowej granicy obszaru ochrony ścisłej, używanej przez Budimex (firma budująca mur) do dowożenia materiałów na granicę zostało uszkodzonych ponad 120 drzew (na odcinku o długości około 4 km). Co piąte z uszkodzonych drzew rośnie lub rosło w obszarze ochrony ścisłej. Duża (ale nieznana) liczba drzew rosnących w obszarze ochrony ścisłej ma uszkodzone systemy korzeniowe, a więc będą chorować jeszcze przez lata po zakończeniu inwestycji.

Uszkodzone systemy korzeniowe drzew rosnących w obszarze ochrony ścisłej. fot. Katarzyna Nowak

3. Przy poszerzaniu Drogi Browskiej kruszywo użyte do tworzenia nasypu wsypało się miejscami nawet na metr poza granicę parku, a więc obszaru ochrony ścisłej – jaką szkodę mogła przynieść taka „inwazja kruszywa” trudno ocenić bez informacji o tym jakie gatunki tam wcześniej rosły lub się kryły. Z pewnością jednak nie można powiedzieć, że działanie to nie wywołało negatywnego wpływu na obszar ochrony ścisłej.
4. Z pewnością budowa zapory powoduje płoszenie zwierząt, zanieczyszczenie światłem i hałasem, co może mieć wpływ na rozmieszczenie zwierząt, gniazdowanie i rozród. Nie sądzimy, że takie analizy prowadzono. Tropienia zimowe i obserwacje z użyciem fotopułapek wskazują, że wilki i rysie praktycznie przestały użytkować obszary w pobliżu granicy, gdzie powstaje zapora.

Zaskroniec zabity na Drodze Browskiej. fot. Katarzyna Nowak

5. Wyrywkowo prowadzone kontrole śmiertelności zwierząt na Drodze Browskiej nie ujawniły kolizji z większymi kręgowcami, ale pod kołami pojazdów zginęło ponad 20 zaskrońców i padalców (gatunki chronione), nie wspominając o drobniejszych zwierzętach. Nie sądzę, żeby wszystkie te zwierzęta mieszkały po „nieparkowej” stronie drogi, a więc znowu mamy do czynienia z jednoznacznie negatywnym wpływem na obszar chroniony. Na podobnej położonej w pobliżu drodze, która nie była używana przez pojazdy Budimexu, a którą potraktowaliśmy jako kontrolę śmiertelność gadów była w tym samym okresie zerowa.

Budowa zapory granicznej pokazuje, że po raz kolejny głos środowiska naukowego jest ignorowany, a ochrona przyrody, nawet w przypadku tak unikatowego ekosystemu jak Puszcza Białowieska, ma podrzędny priorytet wobec innych działań. Obawiamy się, że dopiero przyszłość pokaże jak bardzo negatywny wpływ na unikatowe siedliska i populacje zwierząt będzie miała zapora i jej budowa.

Prof. Bogdan Jaroszewicz, Białowieska Stacja Geobotaniczna Uniwersytetu Warszawskiego, dr hab. Rafał Kowalczyk, prof. IBS PAN, Instytut Biologii Ssaków PAN, Białowieża