Ważne

Ile jest warta dzika rzeka?

żródło: Wkimedia (SilverTree, CC BY-SA 3.0), Narew z prawym dopływem, Biebrzą
Wycena usług ekosystemowych jako narzędzie do podejmowania racjonalnych decyzji w kwestiach środowiskowych

Ogólnopolskie warsztaty zorganizowane przez Naukę dla Przyrody i Warszawski Oddział Polskiego Towarzystwa Hydrobiologicznego, Centrum Nauk Biologiczno-Chemicznych Uniwersytetu Warszawskiego, 8 kwietnia 2017
Jak pokazują rozliczne analizy, wiele inwestycji ingerujących w środowisko przyrodnicze nie znajduje ekonomicznego uzasadnienia, jeżeli w bilansie spodziewanych zysków i strat uwzględnimy utratę profitów niesionych przez niezniszczony ekosystem. Wycena usług ekosystemowych staje się więc realnym, naukowym narzędziem ochrony przyrody, co istotne – przemawiającym również do osób, dla których dobrostan roślin, zwierząt i grzybów nie jest argumentem przy planowaniu inwestycji.
Naturalne ekosystemy pełnią wiele ważnych dla człowieka funkcji. Procesy, w wyniku których przyroda dostarcza potrzebnych nam zasobów, nazywamy właśnie usługami ekosystemowymi. Są to zaopatrywanie w czystą wodę i powietrze, ochrona przed powodziami, zapylanie roślin uprawnych, regulacja klimatu, poprawa zdrowia fizycznego i psychicznego ludzi, i wiele innych. Metodologia stosowana w Unii Europejskiej odnosi się do 47 rodzajów usług ekosystemowych i grupuje je w obrębie trzech głównych rodzajów funkcji: zaopatrzeniowych, regulacyjnych i społecznych. Ekonomiści wciąż rozwijają i doskonalą metody wyceny tych usług.

A ile jesteście gotowi zapłacić?

Zaproszony przez nas wykładowca, profesor Tomasz Żylicz z Wydziału Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego, przypomniał, że ekonomia to nauka o tym, jak ludzie wybierają, kiedy nie mogą mieć wszystkiego, co chcą. Stąd wartością ekonomiczną jakiegoś dobra jest to, co statystyczny człowiek jest gotów poświęcić, by je zdobyć. O wartości ciszy możemy zatem wnioskować na podstawie cen na rynku nieruchomości – różnicy pomiędzy cenami w cichych i głośnych okolicach. O wartości puszczy lub górskiej doliny świadczyć mogą łączne koszty podróży, jakie ponoszą wszyscy odwiedzający to miejsce. Jeśli zaś taka zastępcza – surogatowa – wycena nie jest możliwa, badacze sięgają po wycenę hipotetyczną i pytają w ankietach: ile byś dał(a) za korzystanie z konkretnej usługi? Kiedy indziej stawiają respondenta przed hipotetycznym wyborem między alternatywnymi rozwiązaniami wyższej jakości środowiska przy wyższych opłatach lub podatkach.
Podczas części warsztatowej mgr Slava Valasiuk postawił uczestników przed takimi hipotetycznymi wyborami dotyczącymi renaturalizacji przekształconej wcześniej w wyniku prac melioracyjnych, małej rzeki w okolicy miejsca zamieszkania. Każdy uczestnik został kilkanaście razy postawiony przed wyborem jednego z trzech planów działania i związanego z tym wzrostu płaconych przez niego podatków. Mimo że jedną z trzech opcji było zawsze pozostawienie stanu obecnego bez zwiększenia opłat, i mimo że uczestnicy generalnie woleli płacić mniej niż więcej, średnio wykazali gotowość do płacenia ponad 70 złotych rocznie za jakąkolwiek poprawę stanu rzeki: zwiększenie jej krętości, powierzchni obszarów zalewowych lub powierzchni zlewni porośniętej przez roślinność naturalną.

Zatrzymanie wody jest cenną usługą

Więcej o usługach pełnionych przez ekosystemy dolin rzecznych powiedział dr Przemysław Nawrocki z WWF Polska. Przypomniał podstawowe funkcje pełnione przez te ekosystemy, czyli po pierwsze zaopatrzenie w produkty żywnościowe i inne surowce pochodzenia roślinnego – takie jak drewno, wiklinę i paliwo z biomasy – zaopatrzenie w wodę oraz w energię, którą można pozyskiwać bez piętrzenia i tamowania rzeki. Drugą grupą usług jest regulacja klimatu, zjawisk ekstremalnych – czyli przeciwdziałanie suszom i powodziom – oraz samooczyszczanie się wody. I wreszcie, po trzecie, rzeki pełnią funkcje kulturowe (więcej o funkcjach rzek naturalnych piszemy tutaj – link na razie do relacji ze spotkania na barce). Dr Nawrocki przypomniał też, że w Polsce w latach 2010-2015 wydaliśmy prawie 900 mln zł na regulację małych rzek, płacąc tym samym ok. 6 mln zł za każdy kilometr odebrania tym rzekom zdolności do pełnienia wyżej wymienionych funkcji. Polityka takiej melioracji małych rzek jest kontynuowana również dzisiaj.

Ile tracimy, gdy woda szybko odpływa zmeliorowaną rzeką?

Problemem wyceny zatrzymywanej – retencjonowanej – przez ekosystemy wody zajął się dr Mateusz Grygoruk ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie. Warto podkreślić, że w Polsce występują okresowo duże deficyty wody, stąd retencjonowanie wody jest szczególnie ważne. Pieniądze pochodzące z programów dotyczących małej retencji przeznaczane są przede wszystkim na tamowanie rzek i tworzenie na nich zbiorników, tymczasem można by za te pieniądze odtwarzać mokradła i wypłacać rolnikom odszkodowania za zalane łąki – według wartości metra sześciennego zretencjonowanej wody wyliczonej na podstawie kosztów budowania i utrzymania małych zbiorników. Rolnik powinien wtedy otrzymać kwotę rzędu 100 zł za hektar łąki rocznie, co rekompensowałoby w pełni wartość siana z utraconego w wyniku zalania łąki. Podobnie można wyceniać skutki działalności bobrów. Tworzone przez nie rozlewiska zatrzymują wodę. Ponadto, bobry przyczyniają się do odnawiania zmeliorowanych i zdegradowanych wcześniej strumieni. Można powiedzieć, że za darmo wykonują bardzo kosztowne prace: w Europie Zachodniej wydaje się ok. 850 tysięcy EUR na renaturyzację kilometrowego odcinka rzeki. Korzyści płynące z unaturalniania rzek są niezaprzeczalne i nie są to kwestie sporne naukowo. Problemem pozostaje wdrożenie korzystnych dla wszystkich rozwiązań.

Pracują dla nas nawet bagna

Dr hab. Wiktor Kotowski z Wydziału Biologii Uniwersytetu Warszawskiego zapoznał uczestników z realizowanymi właśnie projektami. Pierwszy z nich, projekt CLEARANCE, realizowany przez międzynarodowe konsorcjum instytucji badawczych, a koordynowany przez Uniwersytet Warszawski, ma na celu określenie roli nadrzecznych mokradeł i i wypracowanie sposobów wykorzystania ich w oczyszczaniu wód. Dr Kotowski podkreślał, że tych potencjalnych usług dostarczanych przez mokradła jest znacznie więcej. Na przykład, nadbrzeżne trzcinowisko nie tylko gromadzi w swojej biomasie fosfor i azot spływające z pól stanowiąc filtr oczyszczający wody dopływające do rzeki, ale po skoszeniu trzcina staje się cennym surowcem. Drugi projekt, RePeat, to kolejny międzynarodowy projekt koordynowany na Uniwersytecie Warszawskim. Jego celem jest zrozumienie mechanizmów odpowiedzialnych za akumulację torfu na torfowiskach niskich. Jest to szczególnie ważne w kontekście przywracania funkcjonalności torfowisk. Działające, akumulujące torf torfowisko wydziela metan, ale wiąże dwutlenek węgla w takich ilościach, że w efekcie obniża ilość gazów cieplarnianych, podczas gdy torfowisko degradowane i osuszane – emituje dwutlenek węgla przyczyniając się do wzrostu efektu cieplarnianego.

Na zakończenie

W 1997 Robert Costanza z Uniwersytetu w Maryland i współpracujący z nim badacze z wielu innych instytucji wycenili globalną wartość usług pełnionych przez naturalne ekosystemy na 33 biliony dolarów rocznie, czyli wartość porównywalna ze światowym PKB. W 2014 roku szacowana przez badaczy wartość wzrosła do ponad 125 bilionów dolarów rocznie. Wartość tych usług rośnie w miarę utraty zdolności degradowanych ekosystemów do ich pełnienia (spada podaż). I jeśli dotychczas człowiek nie doceniał wartości, jakie ma dostęp do czystego powietrza, do czystej wody, własne zdrowie fizyczne i psychiczne, to może przedstawienie przejrzystej wyceny tych usług jest drogą do zmiany zachowań obywateli i skłonienia decydentów do podejmowania właściwych działań. Najwyższy czas zacząć w debacie odwoływać się do wycenionej w walucie wartości tych niezbędnych dla człowieka zasobów.