Ważne

Uwagi do komunikatu Ministerstwa Środowiska: Czy będziemy jechać do Puszczy Białowieskiej, by podziwiać wzorowe uprawy leśne?

Puszcza Białowieska. Fot. Karol Zub

Dnia 10 lipca 2017 Ministerstwo Środowiska rozesłało posłankom i posłom, oraz opublikowało na swoich stronach, ”Komunikat ws. Puszczy Białowieskiej”. Poniżej prezentujemy komentarz profesora nauk leśnych Jerzego Szwagrzyka, kierownika Zakładu Bioróżnorodności Leśnej na Wydziale Leśnym Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie.

Uwagi do komunikatu Ministerstwa Środowiska: Czy będziemy jechać do Puszczy Białowieskiej po to, by podziwiać wzorowe uprawy i wypielęgnowane młodniki?

Trudno polemizować z tym komunikatem jako z tekstem naukowym, ponieważ jest to zupełnie inny gatunek literacki, chociaż zawiera też jakieś liczby, fakty i nazwy gatunków. Jest w tym tekście trochę publicystyki, jest swoista poetyka („heroiczny wysiłek miejscowej ludności …”). Dlatego też i moje uwagi są w głównej mierze impresjami wywołanymi lekturą tego bardzo specyficznego tekstu.

Dlaczego Puszcza Białowieska jest obiektem unikalnym, który uznano za godny wpisania na listę światowego dziedzictwa ludzkości jako pierwszy (i do tej pory jedyny) obiekt przyrodniczy w Polsce? Tekst raczej tego nie wyjaśnia, a raczej wprowadza mylne tropy. Jedyne wyjaśnienie, jakie można by z niego wysnuć, to że „miejscowa ludność” w Puszczy Białowieskiej reprezentuje jakiś lepszy rodzaj człowieka niż reszta Polaków; to brzmiałoby jednak raczej jak oskarżenie Narodu Polskiego. Jeżeli zaś przyjmiemy, że mieszkańcy okolic Puszczy nie są zasadniczo lepsi, to należałoby uznać, że i Puszcza Białowieska jest po prostu lasem jak każdy inny – ukształtowanym przez wielowiekową działalność „miejscowej ludności” i przez polską szkołę leśną. Może nas tylko dziwić, że analogiczna współpraca miejscowej ludności i polskiej szkoły leśnej, odbywająca się na obszarze pozostałych kompleksów leśnych w Polsce – łącznie ponad 100 razy większym niż polska część Puszczy Białowieskiej – nie stworzyła na tych milionach hektarów obiektów przyrodniczych godnych miana światowego dziedzictwa ludzkości.

Ten wątek – że Puszcza Białowieska to nic nadzwyczajnego, ot taki sobie las ukształtowany rękami „miejscowej ludności” kierowanej przez leśników – jest szczególnie irytujący, bo dla przyrodników i dla miłośników przyrody Puszcza Białowieska jest obiektem wyjątkowym. Mimo że człowiek jest w niej od dawna obecny, to charakter jego działalności był tutaj inny niż w przeciętnym lesie. Dewastacja Puszczy poprzez masowe wyręby trwała stosunkowo krótko, a las w znacznej mierze regenerował się po nich sam. To też ważna część specyfiki Puszczy Białowieskiej. Wszyscy przejmują się wycinaniem drzew, ale sadzenie drzew jest w lesie działaniem jeszcze bardziej sztucznym niż ich ścinanie. Sadzenie na zrębach sadzonek pod sznurek to obiektywnie nic złego; ale w tym konkretnym przypadku jest to działanie sprawiające, że Puszcza Białowieska z obiektu unikalnego staje się obiektem banalnym. Tak samo sadzi się przecież drzewa na ponad 7 milionach hektarów Lasów Państwowych. Czy będziemy jechać 500 km z Krakowa do Puszczy Białowieskiej po to, żeby podziwiać wzorowo założone uprawy i wypielęgnowane młodniki?

Spór toczy się o to, czy Puszcza Białowieska ma pozostać lasem jedynym w swoim rodzaju, czy też ma być okrętem flagowym Lasów Państwowych, lasem podobnym do innych, chociaż trochę lepszym niż inne. Piszę to bez ironii, bo Lasy Państwowe od wielu dziesięcioleci starały się gospodarować w Puszczy Białowieskiej w sposób wyjątkowo staranny i oględny. Ale nie o to chodzi, żeby gospodarka leśna była tu była prowadzona choćby najlepiej w świecie, ale o to, żeby Puszcza Białowieska zachowała jak najwięcej cech dzikiego lasu; takiego, w którym o losie świerków i dzięciołów trójpalczastych decyduje przebieg spontanicznych procesów przyrodniczych, a nie decyzje ministra czy dyrektywy UE. Aby tak się stało, cała polska część Puszczy powinna być jednak parkiem narodowym, ponieważ utrzymywanie jej statusu jako lasu w większości gospodarczego temu nie sprzyja. Las gospodarczy, w którym się nie gospodaruje, to oksymoron. Jak długo będą w Puszczy Białowieskiej funkcjonowały nadleśnictwa, tak długo ich pracownicy będą się starali robić w Puszczy to, co najlepiej umieją. Trudno mieć o to do nich pretensje, podobnie jak trudno mieć pretensje do pracowników tartaków położonych wokół Puszczy Białowieskiej o to, że chcieliby mieć pracę. Ale Puszcza Białowieska jest skarbem narodowym; należała kiedyś do polskich królów, a teraz należy do Skarbu Państwa. Mieszkańcy okolic Puszczy Białowieskiej nie byli i nie są jej właścicielami. Należy się im rzetelna debata i konkretne propozycje ze strony państwa, ale o losie skarbu narodowego nie mogą decydować władze kilku gmin.

W tekście MŚ zamieszczono nazwy gatunków i zbiorowisk roślinnych reprezentujących siedliska będące przedmiotem ochrony w ramach sieci NATURA 2000; część z nich to gatunki i zbiorowiska o dużych wymaganiach względem światła, których obecność w Puszczy Białowieskiej związana jest z różnymi tradycyjnymi formami użytkowania ziemi, takimi jak wypas bydła w lesie czy bartnictwo. Można te gatunki próbować utrzymywać stosując różne imitacje dawnych form gospodarowania, jak się to robi np. na łąkach w Pieninach czy w świetlistych dąbrowach na Miechowszczyźnie; można to robić zarówno w parku narodowym, jak i w lesie nie podlegającym ochronie.  Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że współczesna gospodarka leśna takim tradycyjnym sposobem gospodarowania nie jest. Obrazki harwesterów pracujących na zrębach w Puszczy Białowieskiej są tego wymownym przykładem.

Prof. dr hab. Jerzy Szwagrzyk, Wydział Leśny, Uniwersytet Rolniczy w Krakowie