Ważne

Pszczoły samotne cz. 6 – ciepło, zimno…

Para murarek ogrodowych, fot. Justyna Kierat

Poprzednia część serii o samotnicach – zobacz tutaj
Kolejna część serii o samotnicach – zobacz tutaj

Martwię się o moje murarki. Mam na swoim balkonie malutką hodowlę (polecam!) i postanowiłam przezimować je „naturalnie”, czyli pozostawiając gniazda na zewnątrz, zamiast wyciągnąć z nich kokony i chować do lodówki. O tym, dlaczego nie czyszczę gniazd z pasożytów, pisałam w jednym z poprzednich odcinków. Tym, co budzi moje obawy, są temperatury, które panowały w ostatnim sezonie, szczególnie jesienią.

Jesień ubiegłego roku była ciepła, zima bardzo długo zbierała się z nadejściem. Może się wydawać, że dla zwierząt to dobra pogoda – nie muszą szukać mozolnie pożywienia pod warstwą śniegu czy zmrożonej ziemi, ani walczyć o to, żeby nie zamarznąć. Faktycznie, są zwierzęta, dla których ta pora roku jest tym trudniejsza do przetrwania, im jest surowsza – ale murarki do nich nie należą. Zimna zima, najlepiej z mrozem, jest im wręcz niezbędna, a spóźniające się ochłodzenie – niebezpieczne. Wynika to stąd, że pszczoły zimują zamknięte w swoich gniazdach, więc niezależnie od pogody i tak nie byłyby w stanie nic zjeść. Dlatego muszą oszczędzać energię, żeby wystarczyło jej na obudzenie, wygryzienie z gniazda i znalezienie pierwszych kwiatów na wiosnę. A jeśli jest się organizmem zmiennocieplnym, to energię najlepiej oszczędzać w niskich temperaturach. Im cieplej, tym procesy metaboliczne przebiegają szybciej, a więc i zużywają więcej paliwa. Organizmy do pewnego stopnia mogą tę zależność modyfikować, czego przykładem jest estywacja, czyli odpowiednik hibernacji w wysokich temperaturach. W czasie estywacji procesy życiowe również są obniżone, a jej funkcja to ułatwienie przetrwania okresu niekorzystnych warunków.

Murarka też ma w rozwoju taki moment, na którym wysokie temperatury nie robią na niej wrażenia. Jest to stadium przedpoczwarki, czyli w pełni wyrośniętej larwy oczekującej na przepoczwarczenie. Większość naszych gatunków pszczół (których, przypomnę, mamy ponad 450) zimuje właśnie jako przedpoczwarka. Przeobrażenie w dorosłego owada odbywa się dopiero następnego roku, bezpośrednio przed opuszczeniem gniazda. Murarka ogrodowa i jej krewne z rodzaju Osmia cały rozwój odbywają natomiast w tym samym sezonie, w którym przyszły na świat, a zimują jako dorosłe owady zamknięte w swoich gniazdach. Jednak stadium przedpoczwarki również dla nich jest czasem swego rodzaju „zatrzymania się”. W eksperymentach laboratoryjnych, gdzie manipulowano temperaturą rozwoju larw murarek, w wyższych temperaturach wszystkie etapy rozwoju trwały krócej (pamiętając o tym, że metabolizm przyspiesza wraz z temperaturą, nie powinno nas to specjalnie dziwić) – z wyjątkiem etapu przedpoczwarki, który w cieple się wydłużał [1]. Larwa w tym stadium, mimo wysokich temperatur, zużywa bardzo niewiele energii i może przeżyć naprawdę długo [2]. W naturze ten etap przypada mniej więcej na gorący okres lata i dzięki temu pszczoły są w stanie przetrwać ten czas w swoich gniazdach, nie zużywając przedwcześnie swoich rezerw energetycznych.

Murarkom niestraszne więc gorące lato, inaczej natomiast jest z gorącą jesienią. Kiedy pszczoły już się przepoczwarczą i jako dorosłe osobniki siedzą w kokonach, nie powinny czekać na nadejście zimy zbyt długo. Badania na amerykańskim przedstawicielu murarek (Osmia lignaria) wskazują na to, że po przepoczwarczeniu dorosłe pszczoły spontanicznie obniżają tempo metabolizmu, a mimo to, jeśli nie nadejdzie ochłodzenie, będą tracić na wadze i w końcu zginą [3,4]. Nadejście niskich temperatur i ich utrzymywanie się przez kilka miesięcy jest niezbędne, żeby pszczoły mogły z sukcesem przezimować. Jeśli zima będzie zbyt ciepła, lub mroźny okres będzie zbyt krótki, mniej pszczół przeżyje do wiosny, a te, którym się to uda, mogą żyć krócej. Co oznacza „ciepła” bądź „mroźna” zima dla murarek? Otóż więcej niż kilka stopni na plusie to dla nich już za dużo, natomiast są w stanie wytrzymać dwudziestostopniowe, a nawet i większe mrozy bez zamarznięcia [5]. Oczywiście krótki okres odwilży nie powinien wyrządzić pszczołom większej krzywdy, natomiast długo utrzymujące się wysoki temperatury nie będą korzystne.

W tym roku nie dość, że zima długo nie mogła przyjść, to i później pogoda zbytnio murarek nie rozpieszczała. Właśnie zaczyna się wiosna, i w tym czasie na pszczoły czyha jeszcze jedno niebezpieczeństwo: wiosenne ochłodzenie lub deszcze. Kiedy murarki już wyjdą ze swoich gniazd, potrzebują kwitnących roślin i ładnej pogody, żeby mogły żerować. Załamanie pogody mogą przeczekać gdzieś w ukryciu, ale bardzo długo tak nie wytrzymają. Mam nadzieję, że dla tych pszczół z mojej hodowli, które przeżyją (oby ich było jak najwięcej), wiosna nie szykuje już niespodzianek.

Justyna Kierat

Dr Justyna Kierat w maju obroniła (na Wydziale Biologii Uniwersytetu Jagiellońskiego) pracę doktorską, w ramach której badała rozmnażanie i rozwój murarki ogrodowej oraz innych pszczół i os samotnych. Oprócz tego rysuje, edukuje i prowadzi bloga Pod Kreską.

Przypisy:

  1. Radmacher i Strohm 2011
  2. Bosch i Kemp 2009
  3. Sgoastra i in. 2010
  4. Bosch i in. 2010
  5. Krunić i Stanislavjević 2006

2 Trackbacks / Pingbacks

  1. Pszczoły samotne cz. 5 – jak wyjść z gniazda? – Nauka dla Przyrody
  2. Pszczoły samotne cz. 7 – zaloty – Nauka dla Przyrody

Możliwość komentowania jest wyłączona.