Ważne

Jak chronić zapylacze?

Trzmiel (najprawdodobniej: Bombus hortorum) przy pracy. Fot. Marcin Zych

„W powszechnym przekonaniu istnieje tylko jeden gatunek pszczół: mają żółto-czarne paski i żądła, mieszkają w drewnianych ulach, doglądane przez brodatych starców w śmiesznych kapeluszach i białych kombinezonach, a zajmują się zapylaniem upraw i polnych kwiatów oraz produkcją miodu. Oczywiście teraz już wiecie, że to nieprawda. Po świecie fruwa około 25 tysięcy gatunków tych owadów. Te hodowane przez pszczelarzy to pszczoły miodne, które wcale nie mają żółto-czarnych pasków – w rzeczywistości są głównie brunatne. Niektórzy pszczelarze sami często wierzą czy zakładają, że to ich pszczoły miodne zapylają wszystkie uprawy, ale ten akurat gatunek zupełnie sobie nie radzi z takimi roślinami jak fasola wielokwiatowa czy pomidory, znakomite wyniki osiąga natomiast z rzepakiem czy kiwi. Zależnie od rozmiaru, kształtu, zachowania i długości języka poszczególne gatunki pszczołowatych są predysponowane do zapylania różnych typów kwiatów, ale z niektórymi roślinami lepiej sobie radzą ćmy, muchy czy chrząszcze.”

Dave Goulson, „Żądła rządzą”

Spadek różnorodności i liczebności zwierząt (głównie owadów) zapylających to problem, który biolodzy i ekolodzy zauważają i badają od ponad 20 lat [1]. Jest to jedna z tych – coraz częstszych niestety – kwestii środowiskowych o znaczeniu globalnym, której konsekwencje zdecydowanie wykraczają poza akademickie dysputy i w krótkim czasie mają szansę dotknąć każdego z nas. Dzieje się tak dlatego, że zapylacze to grupa zwierząt umożliwiająca niezakłóconą reprodukcję większości gatunków roślin tworzących ziemskie ekosystemy i będących podstawą naszej diety.

Globalnie, prawie 90% gatunków roślin okrytonasiennych do produkcji nasion wymaga mniejszego lub większego udziału zwierząt zapylających ich kwiaty [2]. W grupie tej znajduje się także ¾ naszych roślin uprawnych, nie należą do niej tylko zboża i inne nieliczne uprawy wiatropylne [3]. Warto tu zauważyć, że stabilność plonowania roślin zapylanych przez zwierzęta (fachowy termin to rośliny zoogamiczne) zawdzięczamy w dużej mierze rozlicznym gatunkom dzikim (można o tym przeczytać również tutaj), które w niewielkim tylko stopniu możemy zastąpić hodowlanymi zapylaczami, takimi jak pszczoła miodna czy niektóre trzmiele [4-6]. Zestawiając te dane z informacjami o globalnym „kryzysie zapyleń”, obserwowanym na całym świecie [7], łatwo zrozumieć, że ponieważ zapylanie kwiatów jest kluczowym procesem ekologicznym, utrata dzikich zapylaczy negatywnie wpływa na nasze bezpieczeństwo żywnościowe oraz w krótkim czasie może zachwiać stabilnością naszych ekosystemów.

Szczęśliwie, fakty te coraz częściej zaczynają się przebijać do świadomości publicznej, co zmusza do reakcji także polityków. Nie zawsze oczywiście publiczny dyskurs zgodny jest wiedzą naukową: na przykład przesadne miejsce w kwestii zagrożenia zapylaczy zajmuje problem pszczoły miodnej, której dobrostan, jako zwierzęcia hodowlanego, zależy raczej od wysiłków pszczelarzy i niekoniecznie powinien być dyskutowany w kontekście ochrony różnorodności biologicznej dzikich gatunków [8, 9]. Faktem jest jednak, że utrata zapylaczy stała się podstawą gorących debat i rozlicznych decyzji strategicznych, podejmowanych także na poziomie rządowym w wielu krajach świata. Wystarczy wspomnieć, że narodowe strategie ochrony zapylaczy przyjęto ostatnio w kilku krajach europejskich, a deklarację uczestnictwa w zawiązanej niedawno koalicji na rzecz zapylaczy (Coalition of the Willing on Pollinators) podpisało już ponad 20 państw, w tym Dania, Irlandia, Kolumbia, Meksyk, Niemcy, Słowenia czy Wielka Brytania. Niestety, w gronie tym nie ma Polski, a nasze narodowe instytucje powołane do działań chroniących przyrodę zdają się nie dostrzegać problemu.

andrena

Pszczoła samotna z rodzaju Andrena (pszczolinka) Fot. Marcin Zych.

Na szczęście, nie oznacza to, że problem kryzysu zapyleń jest u nas niedostrzegany. Z powodu braku długofalowych badań na terenie Polski nie znamy dokładnie jego całościowej skali. Jednak bazując na danych dotyczących wybranych grup owadów oraz badaniach prowadzonych w ościennych krajach, wskazujących, że np. w Niemczech w ciągu ostatnich kilku dekad z terenów chronionych ubyło ponad 75% biomasy owadów latających [10] (wspominaliśmy o tym tutaj), z dużym prawdopodobieństwem możemy szacować, że kwestia jest poważna. Oznacza to, że nie możemy czekać z założonymi rękami na inicjatywy rządowe. W takim duchu w 2017 r. Fundacja Greenpeace Polska podjęła starania o wypracowanie Narodowej Strategii Ochrony Owadów Zapylających. Dokument ten został przygotowany przez grupę niezależnych ekspertów (zob. tutaj) i poprzedzony debatami publicznymi, a następnie poddany szerokim konsultacjom społecznym. Punktem wyjścia dla Strategii był bardzo szczegółowy Raport o zapylaczach, zapylaniu i produkcji żywności opracowany przez międzynarodowe gremium IPBES (Intergovernmental Science-Policy Platform on Biodiversity and Ecosystem Services; w wolnym tłumaczeniu: Międzyrządowa Platforma Naukowo-Polityczna na rzecz Bioróżnorodności i Usług Ekosystemowych). W efekcie, 20 maja 2018 r., symbolicznie w ustanowiony przez ONZ Światowy Dzień Pszczół, upubliczniono raport (dostępny tu: https://www.greenpeace.pl/strategia/strategia.pdf), zawierający przegląd stanu wiedzy oraz plan działań, które należy podjąć, aby zminimalizować skutki narastającej katastrofy ekologicznej związanej z wymieraniem zapylaczy.

Ideą przewodnią dokumentu jest stwierdzenie, że odpowiedzialność za polepszenie sytuacji owadów zapylających spoczywa na wszystkich obywatelach – nie tylko na władzach centralnych i samorządowych, czy organizacjach społecznych. Natomiast działania proponowane w Strategii odnoszą się zarówno do sfery przyrodniczej, jak i uwarunkowań prawnych ochrony zapylaczy i ich siedlisk. Autorzy Strategii podkreślają, że jest ona dopiero wstępem do utworzenia szerokiej narodowej koalicji, obejmującej także instytucje państwowe, umożliwiającej wypracowanie szczegółowych zasad, dzięki którym Polska ma szanse dołączyć do grona państw prawdziwie przyjaznych zapylaczom. Jako współautor Strategii, mam głębokie przekonanie, że powinno to nastąpić jak najszybciej.

Marcin Zych

dr hab. Marcin Zych pracuje w Ogrodzie Botanicznym na Wydziale Biologii Uniwersytetu Warszawskiego

Literatura

  1. Kearns, C.A., D.W. Inouye, and N.M. Waser, Endangered mutualisms: The conservation of plant-pollinator interactions. Annual Review of Ecology and Systematics, 1998. 29: p. 83-112.
  2. Ollerton, J., R. Winfree, and S. Tarrant, How many flowering plants are pollinated by animals? Oikos, 2011. 120(3): p. 321-326.
  3. Klein, A.M., et al., Importance of pollinators in changing landscapes for world crops. Proceedings of the Royal Society B-Biological Sciences, 2007. 274(1608): p. 303-313.
  4. Button, L. and E. Elle, Wild bumble bees reduce pollination deficits in a crop mostly visited by managed honey bees. Agriculture Ecosystems & Environment, 2014. 197: p. 255-263.
  5. Winfree, R., et al., Species turnover promotes the importance of bee diversity for crop pollination at regional scales. Science, 2018. 359(6377): p. 791-793.
  6. Garibaldi, L.A., et al., Wild pollinators enhance fruit set of crops regardless of honey bee abundance. Science, 2013. 339(6127): p. 1608-11.
  7. Potts, S.G., et al., Global pollinator declines: trends, impacts and drivers. Trends in Ecology & Evolution, 2010. 25(6): p. 345-353.
  8. Geldmann, J. and J.P. González-Varo, Conserving honey bees does not help wildlife. Science, 2018. 359(6374): p. 392-393.
  9. Colla, S.R. and J.S. MacIvor, Questioning public perception, conservation policy, and recovery actions for honeybees in North America. Conservation Biology, 2017. 31(5): p. 1202-1204.
  10. Hallmann, C.A., et al. More than 75 percent decline over 27 years in total flying insect biomass in protected areas. Plos One, 2017. 12:e0185809..

2 Trackbacks / Pingbacks

  1. Pszczoły samotne – cz 1. wstęp – Nauka dla Przyrody
  2. Pestycydy: trzymajmy się faktów – Nauka dla Przyrody

Możliwość komentowania jest wyłączona.