Ważne

Pszczoły samotne cz. 1 – wstęp

Samica murarki wraca do domu (mieszkanie nr 173), Instytut Nauk o Środowisku UJ, Kraków. Fot. Justyna Kierat

Druga część serii o samotnicach – zobacz tutaj

Niedawno obroniłam pracę doktorską na temat samotnych pszczół. Składają się na nią cztery publikacje [1,2,3,4], ale pomyślałam, że może warto napisać też coś bardziej popularno-naukowego o moich badaniach i „moich” pszczołach. Od jakiegoś czasu ochrona zapylaczy mocno przebija się do opinii publicznej, coraz więcej osób wie, że oprócz pszczoły miodnej są też samotnice, ale – chyba wciąż jeszcze nie jest to aż tak powszechna wiedza.  Mam tendencję do rozpisywania się, więc będzie w odcinkach.

Na początek parę słów o tym, co to są samotne pszczoły i jak się je bada, a więc pierwszy odcinek będzie taki wstępny. Kiedy jako przyszła magistrantka zgłosiłam się do mojego zespołu badawczego (Zespół Ekologii Behawioralnej w Instytucie Nauk o Środowisku Uniwersytetu Jagiellońskiego), zaproponowano mi kilka możliwych tematów, w tym badania na pszczole miodnej (jeden z głównych kierunków badań zespołu). Z tym gatunkiem nie chciałam pracować, bo bałam się użądleń (ten strach został mi do dziś, serio), więc wybrałam murarkę ogrodową – też pszczołę, ale samotną.

Murarka ogrodowa jest jednym z ponad 450 gatunków pszczół żyjących dziko w Polsce [5]. Większość z nich to właśnie samotnice: w przeciwieństwie do pszczoły miodnej, trzmieli (tak – trzmiel też pszczoła) i niektórych innych, mniej znanych społecznych gatunków pszczół, nie żyją one w rodzinach i nie produkują miodu. Każda samica zakłada własne gniazdo, które zaopatruje w pyłek i nektar (pokarm dla larw, które będą się w nim rozwijać). Wbrew nazwie, samotnice nie unikają wzajemnie swego towarzystwa – wręcz przeciwnie, wiele gatunków bardzo chętnie gniazduje w koloniach, jednak sąsiadki nie pomagają sobie wzajemnie, a nawet może między nimi dochodzić do (niezbyt groźnych) konfliktów.

Samotnice mogą, zależnie od gatunku, zakładać gniazda w różnych miejscach, ale z grubsza można je podzielić na takie, które gniazdują w ziemi i same wykopują sobie gniazdo, oraz takie, które z braku tej umiejętności muszą znaleźć gotową norkę czy szczelinę, często nad ziemią (na przykład w pustej w środku łodydze rośliny albo szczelinie pod korą drzewa). Ja zajmowałam się tą drugą grupą, głównie murarką ogrodową.

Murarka ogrodowa (Osmia bicornis) to chyba najbardziej znana samotnica, bo jej hodowla staje się coraz popularniejsza. Nie ma wielkich wymagań, do założenia gniazda wystarczy jej na przykład kawałek trzciny, z jednej strony otwarty, z drugiej zamknięty kolankiem. Właśnie w takich trzcinowych gniazdach, w pasiece doświadczalnej znajdującej się tuż obok budynku instytutu, hodowałam moje murarki.   Najbliżej wejścia stała drewniana konstrukcja składająca się z ponumerowanych, ułożonych poziomo rurek trzcinowych – dla murarek – a nieco dalej rząd uli. Pszczoły miodne i murarki nie przeszkadzały sobie wzajemnie (są zresztą badania pokazujące, że interakcje pomiędzy pszczołami różnych gatunków na zapylanych kwiatach powodują, że zapylenie jest o wiele efektywniejsze niż gdyby pszczoła miodna była jedynym zapylaczem [6]). Robotnice z najbliżej stojących uli przeszkadzały natomiast mnie, bo zdarzało się, że podlatywały do mnie i krążyły przed twarzą, kiedy obserwowałam moje murarki. Żadna mnie nie użądliła, ale nie wiem, czy to dlatego, że nie miały złych zamiarów, czy dlatego, że w takich wypadkach natychmiast stamtąd uciekałam. Z kolei murarek nie musiałam się obawiać. Wbrew temu, co można gdzieniegdzie przeczytać, samice pszczół samotnych jak najbardziej mają żądła, i nawet potrafią nimi ukłuć. Robią to jednak tylko w momencie bezpośredniego zagrożenia, czyli trzymane w ręku. Nie atakują natomiast w obronie gniazd, więc mogłam bez obaw stać przez godzinę przed kolonią i pozwalać murarkom przelatywać koło siebie albo przysiadać na sobie, a nawet mogłam niemal dotykać nosem trzcinowych rurek, żeby odczytać numer na grzbiecie którejś z moich pszczół – bez obaw, że któraś mnie użądli.

znakowane samice (2)

Samice murarki znakowane opalitkami. Fot. Justyna Kierat

Numery na grzbiecie… no właśnie. Czasem w badaniach trzeba wiedzieć, która pszczoła jest właścicielką którego gniazda. Oznakować gniazda jest łatwo – wszak zawsze pozostają w tym samym miejscu, podpisanie każdego z nich numerkiem nie nastręcza trudności. Rozpoznawanie pszczół wymaga więcej inwencji. Używaliśmy do tego celu tak zwanych opalitek – niewielkich okrągłych kawałków plastiku z nadrukowanymi numerami, które nietoksycznym klejem nalepia się pszczołom na wierzchu tułowia. Pszczelarze używają ich do znakowania królowych w ulu. Nalepienie opalitki na wściekłą (ze zrozumiałych powodów) samicę murarki nie jest prostą sprawą. Konieczne są dwie pęsety i trochę wprawy, a i tak zdarzało mi się dostać żądłem, bo niechcący podsunęłam palec za blisko odwłoka. Mogę w związku z tym powiedzieć dwie rzeczy: po pierwsze, samica murarki naprawdę ma żądło i potrafi przebić się nim przez skórę. Po drugie, użądlenie nie jest specjalnie bolesne, po wszystkim jest bąbel i trochę swędzi, a żądło nie zostaje w skórze, samica bez problemu wyciąga je i uchodzi z życiem.

Justyna Kierat

Dr Justyna Kierat w maju obroniła pracę doktorską, w ramach której badała rozmnażanie i rozwój murarki ogrodowej oraz innych pszczół i os samotnych. Oprócz tego rysuje, edukuje i prowadzi bloga Pod Kreską.

Przypisy

1. Kierat et. al. 2018

2. Kierat et al. 2017a 

3. Kierat et al. 2017b

4. Kierat et al. 2017c

5. Pawlikowski 2001

6. Greenleaf & Kremen 2006

 

5 Trackbacks / Pingbacks

  1. Pszczoły samotne – cz. 2 samotnie czy w grupie? – Nauka dla Przyrody
  2. Pszczoły samotne cz. 3 – …i samotne osy – Nauka dla Przyrody
  3. Pszczoły i neonikotynoidy: kolacja z arszenikiem czy wiele hałasu o nic? – Nauka dla Przyrody
  4. Ratuj pszczoły… nie tylko miodne – Nauka dla Przyrody
  5. Nie da się chronić pszczół, jeśli ignoruje się potrzeby ich larw – Nauka dla Przyrody

Możliwość komentowania jest wyłączona.