Ważne

Ratuj pszczoły… nie tylko miodne

Para murarek ogrodowych, fot. Justyna Kierat

Niedawno, przy okazji facebookowych rozmów ze znajomymi (i znajomymi znajomych) zorientowałam się, że jeszcze nie wszyscy zdają sobie sprawę, że hasło „Ratujmy pszczoły” odnosi się nie tylko, a nawet nie przede wszystkim, do pszczoły miodnej.

Z jednej strony, wystarczy porozmawiać z pierwszym lepszym pszczelarzem, żeby się dowiedzieć, jak ciężko utrzymać w zdrowiu pasiekę – pszczoły miodne chorują, są osłabione przez zanieczyszczenie środowiska, często pszczelarze skarżą się na słabą przeżywalność rodzin zimą. A z drugiej, można znaleźć badania naukowe mówiące, że mimo występujących lokalnie sporych kłopotów (szczególnie w Europie i Ameryce Północnej), liczba rodzin pszczelich na świecie stale rośnie! [1, 2] Więc jak to z tym wymieraniem?

Po pierwsze, liczba rodzin rośnie, ale zapotrzebowanie na ich pracę rośnie jeszcze szybciej. Po drugie, tak jak wspominałam, są miejsca, gdzie pasieki mają kłopoty, i tak się składa, że te miejsca znajdują się m.in. w Europie. Po trzecie, najważniejsze, to nie o pszczołę miodną powinniśmy się martwić najbardziej.

pszczoly justyny

[Opis grafiki: Rysunek akwarelowy. Po lewej, na pierwszym planie, uśmiechnięta robotnica pszczoły miodnej trzyma kartkę z napisem „RATUJ PSZCZOŁY! (czyli mnie!!!)”. Po prawej, nieco z tyłu, murarka mówi do trzmiela: „Nie sądzisz, że miodna za bardzo gwiazdorzy?” Rys. Justyna Kierat]

Pszczoła miodna jest jednym z ponad 450 gatunków pszczół w Polsce, ale jednocześnie jedynym, który jest powszechnie hodowany (oprócz niej hodowane bywają np. trzmiele ziemne i murarki, ale zdecydowanie daleko im do popularności miodnej). Te dzikie pszczoły, podobnie jak inne owady zapylające, np. bzygi (takie muchy, co wyglądają jak osy), są bardzo ważnym elementem przyrody właśnie ze względu na zapylanie roślin (i uprawnych, i dzikich). I właśnie te dzikie pszczoły są zagrożone [3], podobnie zresztą jak ogół dzikich owadów (pamiętacie te niemieckie badania z zeszłego roku, w których pokazano 75% spadek biomasy owadów latających na przestrzeni 27 lat? [4]). Co jeszcze ciekawsze, są sugestie, że pszczoła miodna, hodowana często w dużych zagęszczeniach (jest na to taki ładny termin – „przepszczelenie”) i introdukowana w obce miejsca, może zagrażać rodzimym zapylaczom, np. poprzez konkurowanie z nimi o pokarm [5].

Czy to oznacza, że powinniśmy zaprzestać chronienia pszczół miodnych? Oczywiście nie. Większość działań w ramach różnych akcji ratowania pszczół przynosi takie same korzyści wszystkim pszczołom (i nie tylko im): ograniczanie zużycia środków ochrony roślin, wybór tych mniej toksycznych dla pszczół i stosowanie w porach, kiedy owady nie są aktywne; dbanie o zachowanie miedz na uprawach; kwiaty w miastach zamiast wykoszonych trawników… itd. Natomiast w przypadku pszczoły miodnej zalecałabym strategię – nie przesadzać z ilością hodowanych pszczół, a o te, które są, dbać najlepiej jak się da.

Justyna Kierat

Dr Justyna Kierat w maju obroniła pracę doktorską, w ramach której badała rozmnażanie i rozwój murarki ogrodowej oraz innych pszczół i os samotnych. Oprócz tego rysuje, edukuje i prowadzi bloga Pod Kreską, na którym pierwotnie ukazał się powyższy tekst (zobacz oryginał).

Przypisy
1.  Aizen & Harder (2009), Current Biology
2.  vanEngelsdorp & Meixner (2010), Journal of Invertebrate Pathology
3.  Biesmeijer et al. (2006), Science
4.  Hallmann et al. (2017), PLOS one
5.  Kato et al. (1999), Researches on Population Ecology